CategoriesDziecko · Lifestyle · Mama · Moim zdaniem

Z mojej perspektywy: macierzyństwo

Z mojej perspektywy: macierzyństwo

Macierzyństwo?

Czy wiesz, co jest gorsze od szalejących hormonów w czasie ciąży? bo swoje zmiany nastrojów czy wybuchy płaczu a może śmiechu da się wytłumaczyć)

Otóż szalejące hormony po porodzie — przecież nie jestem już w ciąży nie ma wymówki ;) a tu proszę, czytam kulturalnie wpis, który znalazłam gdzieś na portalu społecznościowym i ryczę jak głupia.

A może to jednak nie hormony? Może to zmęczenie po kolejnej nieprzespanej nocy, może to płacz twojego dziecka doprowadził cię do tych łez – bo w końcu pękłaś? Przecież siedzę w totalnej ciszy, bo wszystkie dzieci już śpią i zastanawiam się czemu JA jeszcze nie śpię wertuje internet w poszukiwaniu czegoś – tylko czego? Kto by to wiedział.

Czy po kolejnej ciężkiej nocy jesteś w stanie myśleć racjonalnie? Raczej nie bardzo. Wiem, że za godzinę będę musiała wstać, a potem za kolejne dwie no może trzy. I gdy zastanie mnie już ranek, okazuje się, że znów muszę wstać, bo pora starsze dzieci wyszykować do przedszkola.

Ranek i w końcu maluszek śpi, pozostali w przedszkolu a ja czemu nie odpocznę? I choć wczoraj pół dnia sprzątałam, zanim dzieciaki wróciły, dziś dom znów wygląda tak, że nie wiesz, w co ręce włożyć… W kuchnia przeszło chyba tornado nie mówiąc już o łazience pasta do zębów, jest po prostu wszędzie a ja w środku tej małej apokalipsy, zastanawiam się, czy dzieci umyły zęby, czy tylko umył je dinozaur stojący na umywalce :).

Przechodząc przez całe mieszkanie nastawiając jedną ręką zmywarkę nie wyobrażam sobie mycia tych wszystkich naczyń ręcznie) drugą pralkę postanawiam, że czas na drzemkę.

Jest udało się pakuje się w ubraniu pod kołdrę – W KOŃCU CHWILA DLA SIEBIE – jednak nie trwa to długo, w końcu mój wyczulony słuch usłyszał dźwięki dochodzące z łóżeczka…. ale przecież maluch nie płacze to dla mnie nie ma znaczenia otwieram jedno oko nasłuchuje hmm chyba tylko się przekreca – ale czy na pewno? Leżę bez ruchu jeszcze kilka chwil jednak matczyny instynkt berze górę – w sekundę jestem już przy łóżeczku i choć dzidziuś jeszcze słodko śpi, to ja nie pamiętam już o zmęczeniu… Patrzę na swoje niemowlę jak w obraz i zastanawiam się nad tym, jak wielkie szczęście mnie spotkało moc patrzeć na takie małe cudo…

Postanawiam ogarnąć swój dom. I sprzątam po raz miliardowy kilka godzin i w myślach sama ze sobą zakładam się ile czasu zajmie moim pociechą doprowadzenie go do stanu z poranka. Nie wiem jakim cudem w swój plan dnia upchnęłam jeszcze zakupy, gotowanie oraz spacer. Oj, ale przecież jestem w domu tylko z jednym dzieckiem, za parę dni przyjdzie weekend, wtedy są już wszystkie.

Czy w weekend warto, jest w ogóle sprzątać? Już w sobotę po śniadaniu dochodzę do wniosku, że raczej nie. I gdy odkleję już plastelinę z włosów córki w ostateczności objęte) i w niewielkim stopniu ogarnę, dom kupuje sobie chwilę ciszy bajką, która i tak szybko się nudzi.

Będąc mamą, uczysz się wielu rzeczy, np. potrafisz się wyłączyć pomimo krzyku i śmiechów i wielu innych dźwięków… :) W końcu zabawa musi być energiczna pełna pasji wymaganie ciszy od trójki przedszkolaków – NIEMOŻLIWE :) – uwielbiam je za to. I choć czasem mam dość to radość, która przepełnia mój dom, jest niezastąpiona.

I już dawno przestałam się przejmować tym, że w poniedziałek rano nie poznaje własnego mieszkania. Uwielbiam czas spędzony z moimi dziećmi – każda z chwil jest inna każda wyjątkowa. Przepełniona pozytywną energią i niespotykaną pasją.

Print Friendly, PDF & Email

Magda

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.