CategoriesDziecko · Lifestyle · Mama · Porady

List do matki

List do matki

Sprzątanie, gotowanie, dźwiganie ciężarów, zarywanie nocy, choroby, noszenie na rękach, rozkładanie czasu na cztery a właściwie pięć osób, bo przecież jeszcze mąż tu dochodzi dodatkowa rola kochanki. A to wszystko z gracją i uśmiechem, bo tak trzeba, tak my kobiety jesteśmy wychowane, taki przykład wynosimy z domów. I najgorsze przeświadczenie, że inaczej nie można, nie wypada absolutnie zakazane.

Tyle razy słyszałam pytanie „jak to możliwe, że pani sobie radzi z czwórką dzieci ja z jednym nie wyrabiam” odpowiedz jest prosta, czasem w ogóle sobie nie radzę i najchętniej olałabym wszystko, i uciekła gdzieś daleko. Wiem, wiem, nie takiej odpowiedzi ten ktoś się spodziewa, chciałby poznać złoty środek, za pomocą którego jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmienia się wszystko w chodzący ideał.

Ale wiesz, co musisz walczyć o dziś o jutro….nie możesz się poddać, jeżeli ty matka się poddasz to, kto pokarze odpowiednią drogę twojemu dziecku, nawet gdy wszystko idzie, złe jesteś spóźniona dwie godziny, bo przecież rano twoja jedyna w swoim rodzaju, cudowna księżniczka się zbuntowała i postanowiła, że chce iść akurat w tej sukience, która jest w pralce i w innej nie pójdzie…musisz znaleźć siłę w sobie, by się uśmiechnąć. Pierwsze co dzieci opanowują do perfekcji jeszcze przed upływem roku to „szantaż emocjonalny”. Ile minut jesteś w stanie wytrzymać płacz swojego dzieci, które po prostu chce na ręce? Większość z nas prędzej czy później i tak się ugnie. Walka z trzy latkiem, który właśnie przechodzi bunt i sprawdza na ile może sobie pozwolić. Ile razy zaprowadziłam go, na jego łóżko do spania po 20 razie przestałam liczyć. Ale ludzie przecież tego nie widza, widza efekt ostateczny. Gdy po raz milionowy powtórzysz, że w sklepie trzymają się wózka bez dyskusji, że by nie wybiegł na ulice, stosujesz triki wyczytane w poradniku, które o dziwo za trzecim, czwartym i piątym razem zadziałały.

Czytając niektóre blogi, zastanawiam się, czy to ze mną jest coś nie tak? Dlaczego mój dom tak nie wygląda, jak z obrazka pisma meblarskiego, a moje dzieci przed samym wyjściem potrafią się ubabrać jogurcikiem czy owockiem.

Zastanawiam się, po jaką cholerę my kobiety odgrywamy ten teatrzyk? Przylepiały do twarzy sztuczny uśmiech. Przecież mamy prawo być sobą, mieć zły dzień lub po nie przespanej nocy olać porządki podczas snu twojego niemowlaka i zapakować się do łóżka na drzemkę. Naprawdę nikt nie będzie miał Ci za złe, że dziś miałaś zły dzień, że potrzebujesz resetu, doładowania. A może spaceru w samotności.

Macierzyństwo jak z filmów? Zapomnij…. Domowy dres code to dresy i włosy spięte w kucyk tak by nie dostały się w małe rączki.

Powiem Ci tylko tyle: nie musisz nikomu nic udowadniać. Nic się nie stanie, jeżeli dziś nie wszystko jest idealne — naprawdę nie musi. Mierz siły na zamiary, a wszyscy wokoło będą szczęśliwszy, a zwłaszcza Ty sama. Nie komplikuj sobie i innym życia. Jeżeli potrzebujesz, odpoczynku to odpocznij.

Powiem Ci jeszcze jedno, kiedy mnie dopada gorszy dzień. To mam odwagę przyznać się do tego, że dziś nie sprzątam, nie gotuje czy odpoczywam na kanapie. Nie ma w tym nic złego i nie staje się przez to gorsza matka. Życie to nie tylko lukier i cukier. I mówmy o tym otwarcie.

 

Print Friendly, PDF & Email

Magda

2 comments

  1. He he może podam Ci nr mojego już dziś ex i mi to powiesz bo ja mam w domu 4 miesięczną zabkujaca córeczkę która wymaga 100% mojego poświęcenia więc wszystko inne odpada a on ma mi to za źle E nie sprzątam nie gotuje i tak dalej

    1. niestety faceta trzeba nauczyć bo inaczej sam nie wpadnie na to że jego obowiązkiem jest pomagać

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.